Miles Davis przygrywał nam już od początku
Praca nad tym projektem była wyzwaniem niemal... logistycznym! Moi Klienci podjęli decyzję o wyprowadzce z dużego domu do znacznie mniejszego mieszkania. I co ciekawe, oni żyją w Warszawie, ja w Łodzi, a to mieszkanie jest w Gdyni :) Na początku, gdy zobaczyłam jak ogromny księgozbiór posiadają, a chwilę potem, gdy poznałam szczegółowe wytyczne byłam lekko przerażona. W nowym mieszkaniu miało zmieścić się dodatkowe miejsce do pracy, osobna sypialnia, chociaż niewielki stół do posiłków i strefa wypoczynkowa. Rozmawialiśmy o tym długo, poznawaliśmy się, a czas umilał nam właśnie Miles Davis w tle - zapamiętam to na zawsze. Potem rozgryzłam ten układ w kilku propozycjach, wysłałam trzy z nich i okazało się, że to nie to. Wtedy wyciągnęłam mojego czarnego konia (tak naprawdę to wtedy nie wierzyłam po prostu w tę propozycję), w której wymyśliłam kompletną przebudowę, ze specjalnym miejscem na kącik czytelniczy. Tak - okazała się strzałem w dziesiątkę. Potem ubraliśmy to wszystko w lekko zwariowany klimat z licznymi nasyconymi kolorami, z wzorami i z designerskimi dodatkami nawiązującymi do ulubionych lat 60. Dla mnie to mieszkanie już na zawsze pozostanie symbolem idealnej, partnerskiej współpracy architekta i inwestora i wzajemnego zaufania, które razem mogą dać tak nieoczkiwane i bardzo indywidualne efekty - bo i owszem, to wnętrza nie jest dla każdego!
Publikacje
A jeśli czujesz, że chcesz tworzyć swój dom z moją pomocą...
Napisz do mnie maila lub zadzwoń - jak Ci wygodnie - zapytaj o wszystko i rozwiej swoje wątpliwości. Wrócę do Ciebie z informacjami i pytaniami potrzebnymi do przygotowania indywidualnej oferty.






















